List do Mamy
Tak bardzo bolało, gdy mnie zostawiłaś,
Bez pożegnania ten świat opuściłaś.
Zostałem w goryczy, smutku, żałobie,
Więc teraz pozwól - klęknę przy Tobie.
Proszę wysłuchaj przeprosin mych, Mamo,
Me serce płaczące zostało dziś samo.
Nie potrafiłem być wtedy przy Tobie,
Kiedy cierpiałaś w tej strasznej chorobie,
Choć byłaś tak chora i dusza cierpiała,
Me serce krwawiło, a miłość ma spała.
Miałem z chorobą pomóc Ci się zmagać,
Okazać swą miłość, przytulić, pomagać,
Lecz me uczucia coś bardzo dusiło,
Żar mej miłości do Ciebie gasiło.
Nie mogłem okazać swych uczuć ja Tobie,
Bo bardzo się bałem zobaczyć Cię w grobie,
Więc teraz proszę: przebacz mi Mamo,
Gdyż ukojenie nadejdzie samo.
Spoczywaj w pokoju, w tym zimnym grobie,
Ja zawsze będę pamiętał o Tobie.
Wymysły, styczeń 2011 r.
Ojciec
Do ojca miałem smutki i żale.
Myślałem wtedy, że nie kocha mnie wcale,
Lecz, gdy poznałem, co to jest życie,
Wnet uwierzyłem w tym akapicie,
Że on mnie kocha, lubi, szanuje,
To tylko diabeł w mej głowie knuje.
Jest to alkohol, ten nałogowy,
To jest trucizna dla mojej głowy.
Wżera się w myśli - te prawidłowe,
Próbuje zerwać więzi rodowe,
I gdy pozwolę na to szarpanie,
Wielka tragedia się wtedy stanie.
Wnet pęknie miłość ojca do syna,
Będzie to jedna tego przyczyna:
Będzie to diabeł, ten nałogowy,
Co psuje myśli, rozwala głowy,
Więc powiedz teraz, mój Ojcze drogi,
Czy Ty mnie kochasz, czy jesteś ubogi,
Ubogi w uczucie, które zagubiłeś,
W nawale pracy gdzieś zostawiłeś.
Bo ja Cię kocham, kocham nad życie,
Więc kochaj i Ty mnie, bo krótkie jest życie.
Wymysły, styczeń 2011 r.
Mój Anioł
Czemu odszedłeś, mój Ty Aniele?
Zraniłem Ciebie. Wiem teraz wiele.
Wiem, że zawiodłem, oszukiwałem,
Dużo pragnąłem, a mało dawałem.
Lecz ta choroba, która Mnie męczy,
Niszczy wnet wszystko, aż życie jęczy.
Kiedy Cię nie ma, jesteś w oddali
Coś boli w środku, moje serce wali,
Lecz jeszcze nasza miłość się tli,
Więc jest nadzieja, że Ja i Ty,
Że damy radę, wygrać z nałogiem,
Pójdziemy wtedy przez życie z Bogiem,
I niech los będzie dla nas łaskawy,
Niech milkną lęki, kłótnie i wrzawy,
Bo ja Cię kocham - Ty moje kochanie,
Więc niech odejdzie wódka i chlanie.
Zostanie Anioł, ten mój wspaniały.
Niech zabrzmią dzwony wygranej, chwały!
Wymysły, styczeń 2011 r.
Zadra
Gdy powracam myślami do tego, co było,
Myślę sobie: "Po co to się wydarzyło?"
Te wszystkie troski,, smutki żale,
Przecież to wszystko niepotrzebne było wcale.
Gdybym miał wtedy trochę silnej woli,
Alkohol nie byłby sprawcą mej niedoli.
Zniewolił mnie strasznie, niesamowicie,
Że omal straciłbym przezeń życie.
Do tej pory alkohol był dla mnie idolem.
Lecz zrozumiałem, że był agresorem..
Wbijał się, jak zadra w moje słabe serce,.
Myślałem,, że pomaga w mej każdej udręce,
Lecz, gdy ją wyrwałem pod koniec nałogu,
Dziękowałem wszystkim,, dziękowałem Bogu,
I poczułem wtedy, jak smakuje życie.
Uwierzcie, bo warto - jeśli nie wierzycie.
Wymysły, styczeń 2011 r.